Tak do kompletu wczorajszego nieba, takie kolejne – tym razem bliżej zachodu i z deszczem.
Lubię to jak to wygląda, gdy jest się na granicy chmury i świeci słońce i pada deszcz równocześnie. Nawet mam chyba z 2 takie ujęcia z poprzednich lat.
A poza tym zaczyna się weekendzik, mąż przyjeżdża i robimy sobie takie mikro-wakacje nad morzem 🙂