W sumie skoro wyjazd był w dużej mierze (a właściwie w całej mierze) podyktowany względami służbowymi, to zdjęcie z firmowej windy się należy 😉
Śmiesznie tak było przychodzić do biura 5 dni „pod rząd” (no taki rząd, że weekend w środku). Nie wiem, czy od czasów pandemii mi się to zdarzyło. Mam wrażenie, że nie 😉
Ale też zdecydowanie przyzwyczaiłam się do pracy z domu. Myślę, że by był dłuuugi okres przejściowy zanim bym dotarła do wydajności, którą mam na home office. Szczególnie, że teraz po końcu jednego spotkania po prostu przełączam się na następne, a nie tuptam przez pół biura do innej salki 😉
Pomijając już totalnie wszelkie „integracje” po drodze do wc czy na kawę… 😉
Ale muszę przyznać, że było super zobaczyć te wszystkie dawno niewidziane osoby. A skoro mamy przyjeżdżać do biura, żeby się bardziej integrować, to się integruję 😀