A miałam taki piękny plan…
Wzięłam sobie wszystkie rzeczy, pędzelki, stalówki (włącznie z zapasowym kompletem), papier, atramenty, miałam porobić swatche tychże, mając przecież trochę wolnego czasu zawsze w ciągu dnia, i co?… I stłukłam sobie pióro w niecałej połowie działania…
Niby to 30-parę złotych, niby wysłaliby mi to w 2-3 dni, ale przecież jestem na jakimś totalnym zadupiu, z którego za te 2-3 dni wracam. Ech 😉
No i co miałam robić, dokończyłam tyle ile mogłam, zostawiając miejsce dla wpisów szklanym na potem…
…i zamówiłam tym razem dwa, żeby mieć na zapas 😀