Niby to miała być fota grilla (drugi dzień z rzędu robiliśmy, no pycha :)), ale trochę się spóźniłam z pomysłem i w sumie średnio wyszło, to jest fotka pieska czekającego na grilla, która wyszła chyba ciut lepiej 😉
Piesek w ogóle musiał mieć jakiś smuteczek lub zmęczenie w sobie, bo normalnie nigdy nie mogę go złapać nieruchomo do zdjęć, jak tylko się zbliżę i kucnę to do mnie przylatuje. Także to było naprawdę wydarzenie jedyne w swoim rodzaju 😀