Taki kwiatek na zasadzie „najwyżej jak zapomnę potem, to będę miała coś na daily” i w sumie bardzo dobry to był pomysł, bo potem już wszystko poszło…
Wracaliśmy do domu, trzeba było wszystko ogarnąć, popakować i w ogóle. Jeszcze na sam koniec odstawiliśmy Wielkie Porządki w ogrodzie, likwidując zarośla i kupę starych gałęzi. Urobiliśmy się jak dzikie prosiaki, ale fajne jes takie uczucie po dobrze wykonanej robocie z widocznym efektem. Zupełnie inny feeling tego miejsca.
Powinnam tu wrzucić takiego mema, co pan od jegnego się odgania (codzienne porządki), a do drugiego jest chętny (generalne porządki). Bo trochę tak jest… wielka akcja generalna nagradza trochę bardziej niż znój dnia codziennego 😉