Czasem człowiek musi przejechać całą Polskę tam i z powrotem tylko po to, żeby zagrać w rzutki i bilard 😉
Nie, no trochę przesadzam, ale tak było 😀 Tylko, że nie tylko 😉
Rano wsiadłam najpierw w autobus, potem w tramwaj (bo wersja „tylko autobus” spierdzieliła mi sprzed nosa, żeby komunikacja miejska o tej porze przyjeżdżała minutę wcześniej, no kto to widział! ;-)), a potem jeszcze w pendolino i SKM i już byłam w biurze. Seria spotkań, gwar, ludzie, a potem impreza integracyjna.
Swoją droga ciekawie pójść na imprezę integracyjną swojego teamu i spotkać tam imprezę integracyjną teamu przyjaciółki z którą się chciało spotkać w biurze 😀
W każdym razie nie do końca zapomniałam jak się gra w kulki i strzałki. Ilość wygranych była niezerowa, choć procentowo to może nie liczmy 😉 Mam po prostu dobrych wszechstronnych fachowców w zespole 😀

