No i jesteśmy tu – kończymy kolejny rok.
Ostatnio mój dziennik wieloletni zapytał mnie o miłe momenty z ostatniego roku. No i trochę jest problem 😉 Bo rok niby miły, ale w sumie bez specjalnych atrakcji.
Początek trochę wykasowany przez złamanie, potem pre-remont przeplatany zbyt krótkimi wakacjami w wersji z dziećmi u dziadków oraz przygotowanie do remontu właściwego, który finalnie się nie rozpoczął i zostawił nas w zawieszeniu u progu jesieni. I tak właściwie jakieś drobne zdarzenia i jesteśmy tu.
Nie powiem, że jest źle, choć trochę żałuję, że nigdzie dalej nie polecieliśmy w tym roku. I że jeszcze ciągle ta rozbudowa domu jest przed nami – ja już tam kwiatki ustawiam, a tych okien jeszcze nie ma 😉
Ale przynajmniej są perspektywy na 2026. Nie będzie ani prosto, ani lekko, ale na pewno będziemy bliżej własnej przestrzeni życiowej.
A poza tym – jakkolwiek banalnie to zabrzmi – mam takiego męża, z którym każdy rodzaj okoliczności jest fajny =)
Mam tylko nadzieję, że 2026 będzie bardziej łaskawy jeżeli chodzi o nasze człowiecze powłoki i damy radę fizycznie podołać wyzwaniom remontowym. Jak nas one nie zawiodą, to z resztą sobie poradzimy 🙂

