Ostatnio jakoś rozmawialiśmy, że „Jego Szerokość” (nasz lekko przygrubawy kotełek) ostatnio nie zapuszcza się na pięterko i nasze kolana. Częściej odwiedzał mnie ten niby nietowarzyski czarny… 😉
No i kotek chyba to wyczuł i przyszedł udowodnić, że nie ma nas tak do końca w pędzelku.

