Może mało na tym zdjęciu widać, że to góry, ale pogoda była taka, że lepszych fot nie ma 😉
W każdym razie to jest ciągle dla mnie niesamowite, że można mieć jednego wieczora pomysł „jedziemy w góry”, a następnego dnia rano w nich być. A co najlepsze – na 2 godziny 😀
Pojechaliśmy z M. zabezpieczyć chatę przed mrozami, jakoś tak wyszło, że nie robiliśmy tego wcześniej, a skoro była wolna niedziela…. 🙂
No i jeszcze muszę upamiętnić barszczyk z uszkami w słoikach (dla każdego po porcji) odgrzewany w mikrofali, bo woda zakręcona itp itd. Genialny pomysł 🙂

