Tak się ciekawie złożyło, że nowy zeszyt na poranne strony wypadł mi pierwszego dnia pracy w nowym roku. Tak, wiem, że fajniej by było, jakby to był 26ty zeszyt, ale cóż 😉 Ale przynajmniej będzie w 26tym roku 🙂
Trochę mi brakuje japońskiego papieru, ale te lokalne notesy też trzeba wypisywać. A ten ma przynajmniej fajną okładkę. Lubię motyle 🙂

