„Ciocia, a pójdziemy na łyżwy?”
Huh… i jak się nie bać kolejnej wywrotki z dzieckiem a takim momencie?
Ale było dobrze, młoda nawet z poświęceniem wywracała się czasem puszczając moją rękę, żeby mnie bynajmniej nie podciąć. Kochane dziecko 🙂
I mam nadzieję, że jej ten zapał do łyżew nie przejdzie i się w końcu nauczy tak samodzielnie na 100% (już jeździ bez pomocy trochę), i będziemy sobie pomykać za parę lat tak już konkretniej 🙂
…a może kiedyś się uda spełnić moje marzenie i polecieć na łyżwy na jeziora w Kanadzie?…

