A propos świętowania świąt…
To zdjęcie zrobiłam w Wielkanoc, gdy mój mąż był w pracy, a teściowie na wizycie u lekarza.
I tak sobie myślałam, że znam parę osób, dla których to by była tragedia. No bo jak to mąż się zgodził mieć dyżur w święta, a co ze mną i w ogóle. Jak wszyscy mogli mnie opuścić w tak ważnym dniu…
No cóż, dla mnie to trochę niedziela jak niedziela (z całym szacunkiem dla wszystkich, dla których to jest najważniejsza niedziela). A ta pusta…. o matulu, jaki to prezent!
Od czasu do czasu opcja na kawę w promieniach słońca, bez żadnych bodźców (psa pomińmy), jest bezcenna.
I tak, jakbym miala wybrać taką kawę samej i z mężem, wybrałabym z mężem. Ale jak mi wciskają w gardło opcję solo – nie odmówię 😉
Poza tym przesadziłam kwiatki, zmieniłam pościel włącznie z praniem narzuty, i ogarnęłam jakiś pierdyliard innych rzeczy. Na inksea.pl jest już 300 atramentów.
To był dobry dzień 🙂

