Jedną z umiejętności, jaką zatraciłam po wyjściu za mąż, jest robienie pizzy. Po prostu mój mąż wygrał tę rozgrywkę i to on jest „szefem kuchni” jeżeli chodzi o te danie.
Swoją drogą używamy jako „kamienia do pizzy” kawałka granitu z moich gdańskich blatów kuchennych. Nie pomyślałabym, że to się tak potoczy… 😉

