Diffenbachia nam zakwitła!
Bosz… mam tak słabą passę do kwiatów (obawiam się, że teściowa, nawet jak będzie twierdzić, ze mi wybaczy, to szczęśliwa nie będzie… ja sama też nie jestem…), a to potencjalne bydlątko sobie kwitnie 🙂 Mam nadzieję, że na przyszły sezon już wszystko będzie hodowane w stabilniejszych i bardziej sprzyjających warunkach.
Zobaczymy tylko, co przetrwa zimę…

