W sumie dopiero pisząc te słowa tutaj, zorientowałam się, że „przypadkowo” wybrałam taką ładną datę na „upublicznienie” mojej nowej strony, przynajmniej częściowo, na naszej piórowej grupie.
Miałam poczekać, aż wklepię wszystko, ale cóż… poszło, gdy dotarłam do 115 atramentów. Ale też fajnie, bo ludzie pomogli mi przetestować jeszcze parę rzeczy, na które nie zwróciłam uwagi.
Także tego, fotka bo „o kurczę, daily” zrobiona pierwszej rzeczy jaka mi wpadła w oczy – kubeczek od Mamy i tło z męża ogarniającego negatywy.
W sumie może ja też powinnam moje ogarnać?… TYLKO KIEDY?!?! 😀

