W ramach „czystek noworocznych” zdecydowałam się ogarnąć nasze świeczkowe cmentarzysko i przerobić je na nowe świeczuszki. W sumie zbierałam się do tego dobre 2 miesiące, ale przecież nie wszystko trzeba robić od razu, niektóre rzeczy muszą poczekać na swój moment.
W sumie to się cieszę, że zapomniałam ile takie przetapianie wymaga czasu, chyba kwitłam dobrze ponad 3 godziny przy kuchni… Ale 11 słoiczków uzupełnionych, mamy zapas na kolejny rok 🙂
I te knoty drewniane tak fajnie „grają” 🙂

