Tak mniej więcej wyglądało to wszystko przed tym, jak powpinałam wszystko z powrotem do segregatorów.
Tęsknię już za momentem, gdy będę je miała „pod ręką”. Choć nie wiem, czy można tęsknić za przyszłością i czymś, czego się jeszcze nie doświadczyło 😉
Całe szczęście, że mnie jakaś opatrzność chroniła przed moją własną głupotą, i że wyjmując te swatche przedzieliłam je kartkami z nazwami segregatorów. Bo wyciągałam kolorami po kolei i potem przesortowanie całej puli zielonych byłoby problematyczne 🙂

