Pamiętaj, Twoja krew ratuje życie!
No i tym razem nawet dosłownie to zastosowałam. A miały być płytki… 😉
Ale umówiłam się „na luzie”, na 10:00, żeby się wyspać, spokojnie zjeść śniadanko i w ogóle. Bo przecież przy umawianiu się na godzinę nie ma problemu z dostaniem się na donację.
I w ogóle super, poziom płytek fajny, dostałam kwalifikację, siedzę sobie i czekam na stanowisko, a tu pani doktor, która mnie badała, przychodzi i prosi jeszcze raz do gabinetu. Okazuje się, że zadzownili z laboratorium i już płytek nie biorą. Byłam pierwszą osobą, którą cofnęli.
Ale że na krew pełną się też kwalifikowałam, to poszłam. Przynajmniej było szybciej 😀 Ledwo zdążyłam fotkę zrobić a tu już pikało, że gotowe. Nie wiem ile… 4 minuty? Przy tej prawie godzinie na płytkach to różnica ogromna.
A że gratisowe „płytkowe” czekolady i tak nam się piętrzą, to może i dobrze, że nie dostałam kolejnej 😉

