A jednak!
Już myślałam, że po ptakach, że się nie da, że w tym roku nie pójdę na grzyby, a jednak! I nawet jakieś borowiki znalazłam 😀
Pojechaliśmy zrobić taki szybki strzał w góry, żeby wymienić koła na zimowe jeszcze przed urlopem, bo powrót w połowie listopada mógłby być pewnym zaskoczeniem na letnich, a że akurat pogoda dopisała, to ruszyliśmy też w las. Oczywiście miejscowi już tam dawno byli, bo kto o 13:00 liczy, że coś jeszcze znajdzie, ale kępka borowików się ostała, poza tym zebraliśmy relatywnie dużo innych grzybów. Do tego stopnia, że była mała zagwozdka jak to przerobić, bo zamrażalnik nie z gumy, a nie wszystko nadaje się do suszenia 😉
Oczywiście wzięłam aparat z sobą, a polazłam z samym telefonem 😉
I w ogóle ciągle szukam tego jednego jedynego muchomorka wystającego spod płaszczyka mchu, którego sfotografowałam jakieś 15 lat temu, a które to zdjęcia straciłam przy którymś tam padzie dysku, bo się nie załapały na backup. A ciągle nie ma…
W każdym razie widoki były super od czasu do czasu jak się przeszło na krawędź lasu…

No i na domu też ładna jesień…
