Piątek trzynastego…
Najpierw nie zakwalifikowałam się na donację, bo miałam hemoglobinę za niską o 0,1… Miesiąc wcześniej oddawałam krew pełną a nie płytki jak zwykle i o… od razu widać. W sumie właśnie dlatego przerzuciłam się na oddawanie tych płytek, bo wtedy nie mam takiego problemu z regeneracją.
A potem nie trafiłam wrzątkiem do kubka.
Tak, dorosła, w pełni sprawna osoba, może nalać sobie wrzątku na rękę zamiast do kubka. Też mnie to zaskoczyło 😉
Ale jak już tu jesteśmy, a piszę to tydzień później, to kącik edukacyjny: takie oparzenie chłodzimy w wodzie długo. Naprawdę długo. A koniecznie przez pierwsze powiedzmy 30 minut. U mnie to było dobre parę godzin na przemian w wodzie/pod kompresem chłodzącym. Zasypiałam jeszcze z ręką w wiaderku z wodą 😉 Ale nie ma śladu, po ponad tygodniu zeszła mi sucha skóra z tego miejsca, ale nie miałam żadnych bąbli ani ran. A był potencjał.

