Już jakąś jedną okazję na wrzucenie tej fotki pomnika z serduszkiem przegapiłam, więc idzie teraz.
Jestem z siebie dumna, przeżyłam wypad na rower z dzieckiem, które dopiero w tym sezonie zaczyna jeździć. Można przy tym osiwieć, dostać 3 zawałów pod rząd i w ogóle widzieć siebie w więzieniu za stwarzanie zagrożenia życia itp itd, ale finalnie wszystko było dobrze 😉
No i przynajmniej nie była to przejażdżka nadwyrężająca nogę, jednak po tym złamaniu nie wszystkie płaszczyzny ruchu działają jak powinny i wypinanie się z SPD nie jest najszczęśliwszym wyborem… Tak samo jak i mocne ruszanie.
W sumie ciekawe dowiedzieć się już za dorosłości, że pomimo bycia leworęczną, ma się prawą wiodącą nogę 😉