Tyle lat mam telefony i w sumie nic się im nigdy nie działo. Przeżywały nawet takie upadki, gdzie mi serce zamierało. A teraz?… nie wiem gdzie i jak stuknęłam w jakiś ułamek milimetra między obudową a szkiełkiem tak, że ekran spajączkował. Nosz…
Musiałam się przerzucić na stary telefon sprzed 8 lat, którego używaliśmy tu jako playera Spotify… o matulu. Niby nie tak dawno zmieniałam telefon, i niby byłam świadoma tego, do ilu rzeczy człowiek się nim przywiązuje, ale wtedy przerzucałam się na lepszy, nowszy. Teraz cofnęłam się w czasie i jest grubo…
Bo co druga apka to pół giga, a tu nie ma tyle miejsca, wersja Androida niezgodna na przykład z niektórymi aplikacjami służbowymi… A tu i płatności, i banki, i autentykacje… Jakoś wylawirowałam, ale mam nadzieję, że mi szybko naprawią ten telefon.
Choć przynajmniej względny detoks od roleczek mam 😉 Choć jakoś nie widzę, żebym miała więcej czasu 😀