No i stało się. Zapomniałam zrobić zdjęcia…
To był intensywny dzień w pracy – taki piątek, co jak dwa poniedziałki + wtorek. A potem zaraz zaczęliśmy ogarniać strych przedremontowo.
A jeszcze rano, przed pracą, siedziałam z M. w ogrodzie pisząc strony i patrzyłam na kaktusa, który pięknie zakwitł (a kwitnie na jeden dzień) i mówiłam, że muszę go na daily zrobić.
A potem nastało życie…
A telefon w serwisie i nic powiadomienia nie wysłało (tak, zrobiłam sobie już w kalendarzu alternatywne).
No nic.
SLA i tak się zgadza, na te prawie 3000 zdjęć (w sumie muszę sprawdzić, bo to jakoś na dniach powinnam przebić) zgubić te 3-4, które zgubiłam, to jak błąd statystyczny 😉