W dniu zaręczyn zrobiliśmy sobie podobne zdjęcie z naszymi analogowymi aparatami (ciągle mam je jako zdjęcie w tle na fejsbuczku swoją drogą).
Tym razem nie mogłam się pohamować, żeby nie uchwycić tej drobnej różnicy w gabarytach naszego sprzętu 😉 Niestety jedynym aparatem poza tymi dwoma był telefon. Ale w tych czasach to nie problem…
Dodam jeszcze, bo chyba to pominęłam przy pierwszej prezentacji tego olbrzymka, że powstał on z wybebeszenia analogowego Nikona i dorzucenia do niego cyfrowej matrycy Kodaka.
Swoją drogą to robi całkiem przyjemne zdjęcia. No ale skoro kiedyś był w cenie samochodu… 😉 A dziś niekoniecznie na rower by wystarczyło 😉