Tak to się kończy, gdy idzie się po samej kawie do warzywniaka, a tam wszystko woła do Ciebie, że jest fajne.
Strasznie dawno nie jadłam owsianki, a musiałam coś wykombinować, żeby zaaplikować do śniadanka truskawki. Może to nie są takie lipcowe z Kaszub, ale już trochę smakują truskawkami 🙂 Warto było. Jeszcze przy takiej słonecznej pogodzie. Jakoś od razu człowiekowi się robi lepiej.
A tak w ogóle to wzięłam to śniadanie „do łóżka” bo akurat tylko tam padało słońce, a przecież trzeba trochę podrasować rzeczywistość do fotografii 😀

