Ten moment, gdy tak włączyłam tę pieczątkę w swoją identyfikację wizualną, że miałam emocjonalną potrzebę backupu 😀
I jest, koleżanka akurat zamawiała rzeczy z kraju kwitnącej wiśni i chwyciła mi raniuszka – było zdecydowanie taniej niż podobne akrobacje w polskich sklepach – trochę niestety, bo lubię mieć pretekst do zakupów tu w niektórych 🙂 Ale może zostawmy sobie takie przyjemności na „po remoncie” 😉

