No i standardowa propagacja krwiodawstwa (albo też płytkodawstwa :D)
Aktualnie mam jakieś takie ciśnienie dobrnąć do Zasłużonego dla Zdrowia Narodu póki nic mi się nie dzieje i nic nie wybija mnie z rytmu.
Wypełnianie tego arkusza to jak wygrać w życiowe bingo. Tyle razy słyszę od różnych znajomych, że „fajnie, że to robisz, bo ja nie mogę”. A to nie są ciężko chorujący ludzie, czasem wystarczy jakiś jeden lek, który wyklucza.
Niby nie jestem okazem zdrowia, mam nadwagę, kontuzje mnie tam parę razy pozamiatały z planszy. Ale organizm daje radę, wyniki mam dobre i mam nadzieję, że tak zostanie.
Jeżeli to czytasz i się zastanawiasz, czy warto, to możesz przestać – bo warto 🙂 Przywileje to jedno, ale satysfakcja jest nieporównywalna z niczym, czego doświadczyłam, ale fakt, że nie miałam okazji ratować życia w inny sposób 😉

