Jeszcze trzeba by tu napomknąć, że jest… ciepło.
Z takich niewinnych 18-21 stopni przeskoczyliśmy w moment na 28-35. Zeszłam z pracą na parter (z pozdrowieniami dla teściów, którzy wyjechali „na działkę”), bo u nas się nie da wysiedzieć.
A to, co widzicie, to wkład do lemoniadki 😉

