Z kolejnych rzeczy, które od dawna chciałam zobaczyć, to zbiornik wodny Orunia.
Dzieci może nie były specjalnie szczęśliwe, ale przeżyły. Udobruchaliśmy je kebabem 😀
A sam zbiornik jak zbiornik, ale bardzo ciekawie pan opowiadał i w sumie warto było się dowiedzieć jak to wszystko działa. I docenić, że jeszcze nie tak dawno wcale nie było takie oczywiste posiadanie wody w kranie.

