Młody koniecznie chciał połowić ryby w Motławie, to podjechaliśmy na tereny postoczniowe (zobaczyłam w końcu rzeźby wychodzące z morza, ale chyba szkoda, że nie zobaczyłam ich wcześniej), i przeszliśmy spacerkiem do Głównego. Niesamowicie tam się te rejony pozmieniały, kiedyś to strach było chodzić, a teraz się robię ęą dzielnica.
Przy okazji mogę polecić HolyBurger w Gdańsku. Lubię takie miejsca, w których widać, że są prowadzone z pasji.

