Coraz mniej strychu w strychu a coraz więcej strychu w kontenerze.
Swoją drogą szacun dla panów przywożących kontenery. Pierwszy przyjechał w ogóle z dwoma jeden na drugim, jeden zostawił, z drugim pojechał dalej. Ale że tym wymanewrował… Piękna sprawa.
Choć rozbawił mnie mój mąż, który gdzieś w tych pierwszych dniach rzucił tekstem, że „teraz się to tak ładnie spina”, gdy ja byłam na 5 liniach telefonicznych i 3 mailowych próbując załatwić toikę, kontenery i nie wiadomo co jeszcze i odczuwałam totalny chaos 😀
Ale pogadamy, gdy mi się będzie wszystko ładnie układało, a on będzie miał w głowie ten obrazek ze wzorami matematycznymi próbując coś technicznie ogarnąć 😉

