Kolejny dzień remontu. Już coraz mniej zostaje z oryginalnej konstrukcji, zburzyli praktycznie całą ścianę nośną poprzedniego dachu.
Jak wysłałam to zdjęcie koleżankom, to jedna rzuciła, że „od liny się wszystko zaczęło”. I fakt, fajnie się tu ta lina panów majstrów wpasowała.
Ta, od której się wszystko zaczęło wisi jakiś metr, no może półtora, ode mnie tak swoją drogą… 😉

