Nie pamiętam kiedy ostatnio robiliśmy kolorowe pisanki. W cebuli i owszem, nawet w zeszłym roku chyba wydrapywałam wzorki z młodym.
Ale takie kolorowe są fajne. Muszę kiedyś znaleźć przestrzeń na zrobienie takich malowanych woskiem i na różne kolory farbowanych po kolei.
Choć zawsze mnie zastanawia skad oni biorą czarną farbkę, w żadnym zestawie takiej nie widziałam jeszcze 😀
Z jednej strony fajnie mieć takie święta bez spiny, bez nie wiadomo jakich przygotowań, ale z drugiej strony czasem mi brakuje takiej typowo światecznej amosfery, tych ładniejszych talerzy, przybranego stołu.
…a potem sobie przypominam, że przecież jestem leniwą bułą 😀

