W sumie to te zdjęcie powinno mieć tag „warsztat_syna”, ale poczekam jeszcze co z niego wyrośnie 🙂
W każdym razie jakby nie patrzeć to drukarka przyjechała na „warsztat męża”, a jak już ożyła, to przy okazji podrukowaliśmy parę rzeczy. Trzeba by było jeszcze ogarnąć projektowanie i to naprawdę fajna sprawa jest. Nawet te parę gotowców, które poszło, jest super przydatne.

