Żywienie dziecka wg życzeń dzień drugi 😉
Ciągle muszę sobie przypominać, że sushi – te robione w domu – to w sumie nie jest żadna atrakcja, nie wychodzi to wcale dużo drożej niż „normalny” obiad z kotletem i surówką.
I w sumie jak się opanuje technikę gotowania ryżu (mój mąż już tam jest, mi jeszcze trochę brakuje), to reszta to pikuś. Fajne uczucie 🙂

