Zdjęcie typu „moi znajomi (i mąż) są na plenerze w pięknych okolicznościach przyrody, a ja siedzę i pilnuję chaty, ale żeby nie było, to też mam piękne okoliczności przyrody”.
Generalnie to był taki dzień, że jak wysłałam mężowi zdjęcia moich poczynań, to się dowiedziałam, że mnie nie wolno zostawiać samej w domu. Ale przynajmniej trochę tego całego naszego pierdolnika spowodowanego remontem ogarnęłam na tyle, że aż dziecko się spytało co taki porządek w garażu 😉
Choć szczerze? Chciałabym nie musieć ciągle kombinować co gdzie i w jakiej kolejności zakitrać żeby dało się funkcjonować i jeszcze poszczególne rzeczy móc potem odkitrać…. (o ile się pamięta, gdzie się zakitrało :D)

