Czasami się zastanawiam, dlaczego ja względnie rozumiem projekt naszej elektryki. To nie powinno być tak, że rola kobiety kończy się na wybraniu kolorów?
A tu wychodzi na to, że to ja siedzę w tych „wężoidach” (ciekawe, czy określenie mojego męża na kod można podciągnąć do takich znaczków też… muszę skonsultować :D).
Mam tylko nadzieje, że moje wyobrażenie tej przestrzeni i tego, jak będziemy w niej funkcjonować, choć częściowo zbiegnie się z przyszłą rzeczywistością…

