Kto pamięta Włodka z naszych poprzednich remontowych przygód?
Bosz, co to jest za rewelacyjne urządzenie, do tego stopnia, że jest chyba jedyną rzeczą, którą zawsze personifikujemy 😀
Swoją drogą model nazywa się „Vlodek”, wiec ciężko się od tego powstrzymać 😉
Ale serio – najlepiej wydane parę stówek przy remontach, to jest taki komfort móc odkurzyć praktycznie wszystko, bez obaw o filtry, worki itp itd…

