Wcale nie jest znowu tak, że uzupełniam te wpisy po 3 tygodniach… ani trochę tak nie jest 😉
W każdym razie zrobiłam sobie kawałek dnia dziecka i pograłam na gitarze.
Był też kolejny Pan Majster zobaczyć co tu mamy do roboty. I szczerze mówiąc to było ciekawe patrząc jak ktoś jest w stanie stanąć na luzie na krawędzi dachu. Modliłam się tylko, żeby dach wytrzymał 😀

