Mąż poszedł do pracy, a ja miałam „one job” – kupić igły do cerowania tapicerki w pasmanterii. No to pojechałam do galerii. Tylko się okazało, że nie do tej co trzeba 😉
Ale były tam inne sklepy. Na przykład z notesami w kapibary. Albo kotki. I nieopatrznie napisałam dziewczynom. No i kupiłam 5 kilo notesów (dosłownie! nawet z górką :D)
A igły potem zamówiłam na allegro… 😉
PS. Te tłumaczenia z chińskiego… obłęd 😀

