O rany, o rany, o rany 😀
Szwagierka przyleciała z antypodów i przywiozła mi atramenciki 😀 Cudownie móc potestować inkausty z drugiej strony świata, właściwie niedostępne w Europie.
Pomimo, że i tak czeka na mnie z 200 próbek do testów i w sumie to jestem przytłoczona skalą na jaką to moje inksea się rozprzestrzeniło, to i tak cudownie 🙂

