Nie zamierzałam mieć dwóch takich samych fot pod rząd, ale tak wyszło.
Ta się zrodziła jak stałam w korku w totalnie intensywnym deszczu. I w sumie dobrze, że się tak zrodziła, bo potem mi się dzień skończył 😉
Ale wróciłam do domu bogatsza o ponad 30 próbek atramentów i z tego miejsca też bym chciała podziękować pewnej wspaniałej osobie, którą jeszcze muszę dopytać, czy chce być publiczna 😀
W każdym razie próbki to pikuś, ale te dobre słowa na temat inksea, które od niej usłyszałam, aż zapisałam, żeby potem sobie wracać w chwilach zwątpienia…

