O matulu, jaki luksus, wyszłam wieczorem z domu na ploteczki z koleżankami 😀
Fakt, że ploteczki relatywnie monotematyczne i obracające się wokół papieru i piór, ale to tym bardziej fajnie zobaczyć, że nie jest się najbardziej zfiksowaną na tym punkcie osobą 😉
Ostatnio trochę opuściłam się w testach, mam sporo zrobionych, czekających na dokończenie serii i sfotografowanie, ale jakoś tak… nie ma przestrzeni w głowie. Choć to w sumie jest fajna, mechaniczna czynność, coś jak prowadzenie samochodu. Teoretycznie powinna być uspokajająca i odprężająca.
Może jakbym sobie trochę oczekiwania zniżyła… 😉
I nie, żebym nie dostała kolejnych kilkunastu próbek… 😀

