Dzieci mnie ostatnio pytały, gdzie mi się lepiej mieszka – czy tu czy w Gdańsku.
I oczywiście, że tu, bo mury to tylko mury i liczy się cała reszta, a moje serduszko należy do M. No i jakby nie patrzeć człowiek się trochę przyzwyczaja do przestrzeni domu, ogródka i w ogóle 😉
Ale bez wahania jestem w stanie powiedzieć, czego mi brakuje – nieba. Takiego nieba po horyzont, nieba, które wystaje z kadru na szerokim obiektywie.
Może trochę się perspektywa poszerzy jak wylądujemy te parę metrów wyżej. Ale i tak… to nie będzie 10-te piętro z widokiem na park. Pozostaje się cieszyć takimi namiastkami 😉

