Taka mała nowa zajawka z instagrama 😉
Chodziły za mną te dziurkacze w kształcie znaczka i chodziły i w końcu wychodziły 😉
W sumie idea banalnie głupia – zbiera się „śmieci”, wycina z nich znaczki, i wkleja do notestu. Można „na pamiątkę”, „po kolorze”, po wzorkach, literkach, cokolwiek.
Ja sobie zrobiłam od dwóch stron – jedno „na pamiątkę” – jak mam coś, co bym chciała zachować z jakichś bardziej szczególnych momentów, a drugi „wizualny” – gdy mam jakieś kartoniki/ulotki ładniejsze. Co prawda kolejne strony są już mniej atrakcyjne i z takiego pudełka po herbacie potrafiłam zrobić kompozycję na 10 znaczków, ale cóż 😉 Sprawia frajdę? Sprawia. Nic więcej nie trzeba.
A, no i oczywiście pamiętam, że jestem dostojną panią grubo po czterdziestce na odpowiedzialnym stanowisku. To oczywiście nie ma nic do rzeczy 😉

