To jest taki wpis, którego by się chciało nigdy nie tworzyć.
I nawet się zastanawiałam, czy to robić, bo przecież pół internetu o tym pisze. A przecież ja tylko go obserwowałam na fejsbuku. Nawet nie na instagramie.
Ale jednak… coś w tym człowieku było, że dobrze czytało się jego posty, było coś takiego dobrego w tym, że istniał. Człowiek chciał by, żeby istniało go więcej, albo żeby się sklonował.
A on zginął. Tego się nie robi ludziom.
Łukasz Litewka.
Gdzieś przeczytałam komentarz, że dawno nie było tak smutno po śmierci obcej osoby.
I tak, to prawda. Dawno nie było tak smutno po śmierci obcej osoby. I takiego poczucia niesprawiedliwości… Bo tak młodo, bo akurat on, bo tak głupio, bo wyjechałby 2 sekundy później i by żył…
Ech…

