Przyszły mi nowe Lamy Safari 🙂
Choć w sumie to przyszły, rozpakowałam, parę fotek i poszły na półkę, czekając na kolejne serie testów atramentów.
Czekam na moment, gdy będę mogła się takimi zdarzeniami delektować. Gdzie dni będą płynęły regularnie, i nie będę non stop czekała „aż wydarzy się jeszcze xyz”, żeby było „normalnie”.
Ciągle żyję na jakimś hamulcu, w jakimś oczekiwaniu….
Mam wielką nadzieję, że jeszcze taki rok-dwa, remont się wyciszy i będzie można po prostu korzystać z życia…

