Taki ciekawy przypadek z warsztatu męża.
Profesjonalna lustrzanka z końca zeszłego wieku, zapisująca obraz na dwóch matrycach zamiast jednej.
Już samo uruchomienie go było dość wymagające, bo nie mieliśmy tak małych kart, żeby aparat je obsłużył. W 1999 roku zdecydowanie nie było gigowych kart CF 😉
Nie wiem w sumie co robi na mnie większe wrażenie – ten „klocek” czy 32mb karta pamięci 😉

