Nie ogarnęłam, że już nie jest pełnia lata i słońce nie zachodzi po 21 i o mały włos nie przesiedziałabym pięknego zachodu w Biedronce…
Ale zdążyłam, choć na trochę! I nawet pomimo tego, że było ciut za zimno na miłe posiedzenie na balkonie (jakkolwiek mogłoby być miłe bez męża u boku…).
Zresztą nie było czasu siedzieć, trzeba było sprzątnąć chatę po wakacjach, pościele wyprać itp itd… 😉

