Ostatnio jak byłam na delegacji w Brukseli to pogoda była średnia, ja jakoś bardziej zmęczona, było mniej czasu i finalnie nie pojechałam do miasta. Tym razem jednak było piękne lato i udało się trochę zwiedzić.
Zastanawiałam się trochę które zdjęcie dać na okładkę, i w sumie nie wiem, czy dobrze zrobiłam, ale będzie po kolei… 😉




Trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o piwo to nie biorą jeńców. Floris Apple – polecam. Gdyby było w Polsce to bym nie spojrzała nawet na Somersby 😉

I nie mogłam się opanować, żeby się nie dokleić 😉

No i trzeba było zahaczyć o sikające dzieciaki:


A pomimo, że w sumie nie mam dobrej foty, to Brukselski rynek jest jednym z najpiękniejszych na świecie, przepiękna koronkowa robota.


I jeszcze taki pałacyk zahaczyliśmy:

A potem to już dobranoc 🙂


